Dlaczego PROInvitro

Tak jak nikt nie ma prawa kwestionować czyjejś wiary i światopoglądu,
tak też nikt nie powinien kwestionować prawa człowieka do posiadania biologicznych dzieci. Z takim pragnieniem Bóg nas stworzył. (...)
Rozstrzyganie, czy człowiek ma prawo do dziecka jest bezcelowe.
Człowiek potrzebuje mieć własne dzieci i nikt nie ma prawa tego kwestionować.
 (Bogda Pawelec, psychoterapeutka)
 
Tak chcieliśmy, aby rozród wspomagany w Polsce a szczególnie zaawansowane metody, takie jak in vitro zostały prawnie uregulowane. Liczyliśmy na przepisy, które regulują działanie ośrodków medycznych zwanych "klinikami leczenia niepłodności". Mieliśmy nadzieję, że wymuszą one np. statystyki pomocne w wyborze kliniki, postawią wymogi co do sprzętu i doświadczenia lekarzy i personelu, określą zasady dawstwa komórek i zarodków. W końcu mieliśmy nadzieję na refundacje całości lub części kosztów zabiegów i leków. Z ogromną radością i nadzieją przyjęliśmy słowa minister zdrowia Ewy Kopacz, a potem premiera Donalda Tuska, że procedury in vitro powinny być refundowane. Wydawało się że "liberałowie" z PO w końcu stworzą porządne nowoczesne prawo regulujące kwestie zapłodnienia pozaustrojowego w Polsce.

To co przygotowała "liberalna" Platforma Obywatelska rękami posła Jarosława Gowina jest skrajnie prawicowym rozwiązaniem, pisanym pod dyktando hierarchów kościoła katolickiego. Nazywane jest przez autora kompromisem i istotnie jest kompromisem, ale z naukami kościoła Katolickiego. W projekcie nie znalazł się całkowity zakaz wykonywania zapłodnienia pozaustrojowego tylko dlatego, że jak przyznał autor, na dzień dzisiejszy nie ma na to przyzwolenia społecznego1). Rozwiązania proponowane przez Jarosława Gowina w białych rękawiczkach likwidują in vitro w Polsce, wprowadzając przepisy zmniejszające szanse na zapłodnienie in vitro z ~30 do kilku procent. Projekt NIE PRZEWIDUJE finansowania żadnych procedur i leków przez NFZ.

Jednocześnie w mediach prawicowych i katolickich trwa kampania mająca przedstawić leczenie niepłodności a szczególnie procedury zapłodnienia pozaustrojowego w jak najciemniejszych barwach. Hierarchowie kościoła katolickiego wypowiadają się mediach i poprzez listy do wiernych używając języka pełnego nienawiści i kłamstw, nazywając rodziców dzieci poczęte in vitro mordercami, a osoby dotknięte chorobą niepłodności oskarżają o rozwiązłość seksualną.

Strona ta powstała, aby przybliżyć czytelnikom problem niepłodności, pokazać czym naprawdę jest zapłodnienie pozaustrojowe i jak przebiega, obalić mity i kłamstwa rozpowszechniane przez przeciwników in vitro oraz przybliżyć uczucia towarzyszące leczeniu. Ta strona ma bronić NAS NIEPŁODNYCH przed oszczerstwami i przedstawić prawdę o in vitro.
 
 
 
Konstytucja a prawo do in vitro
 

Problem leczenia niepłodności w tym metodą in vitro należy rozważyć także z konstytucyjnego punktu widzenia.

 

Zgodnie z art. 68 Konstytucji „Każdy ma prawo do ochrony zdrowia”. Konstytucja nie różnicuje przy tym rodzaju „zdrowia”, które ochronie ma podlegać. Zdolność uzyskania potomstwa jest ponad wszelką wątpliwość emanacją „zdrowia”, a brak tej zdolności przejawem choroby. Pomijając już fakt, że niepłodność uznana jest za chorobę przez WHO warto też – tym którzy próbują tą kwestię podważyć – przypomnieć że niepłodność ma również aspekt psychiczny. Zdrowie zaś, o którym mowa w art. 68 Konstytucji, to zarówno zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Uciekanie się zatem przez osoby dotknięte problemem niepłodności do pomocy medycznej jest niczym innym jak wykonywaniem konstytucyjnego prawa.

 

Metoda in vitro jest uznawaną i powszechnie stosowaną metodą leczenia niepłodności. W Polsce stosowana jest z dużym powodzeniem od 20 lat. Ponad wszelką wątpliwość stanowi ona osiągnięcie medycyny i wyznacza medyczny standard w zaawansowaniu leczenia tej choroby. Jakie racje miałyby zatem usprawiedliwić próby ustawowego pozbawienia lub ograniczenia obywateli polskich możliwości korzystania z prawa o którym mowa w art. 68 Konstytucji? Przepis ten co warto podkreślić nie przewiduje ograniczeń tego prawa. Jedynego normatywnego usprawiedliwienia dla takich zabiegów można by szukać w art. 31 ust 3 Konstytucji. Przewiduje on że: „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”. Z oczywistych przyczyn w aspekcie in vitro rozważać można tylko dwa z wskazanych tu problemów: 1/ czy metoda ta prowadzi do naruszenia wolności i praw innych osób; 2/ czy jej zakaz lub drastyczne ograniczenie są konieczne ze względu na zdrowie i moralność publiczną. Co się tyczy pierwszego zagadnienia, to po za sporem pozostaje że metoda ta nie narusza praw, ani wolności osób trzecich. Nikt nie może być do takiej metody leczenia zmuszony.

 

Spodziewając się jednak argumentu „zarodków” podkreślić należy, iż z całą stanowczością „zarodek” nie jest osobą. Nie ma zresztą wątpliwości że „zarodek” nie podlega w świetle polskiej konstytucji ochronie prawnej (czego zresztą dowodem była nieudana próba wprowadzenia takiego zapisu podjęta w toku prac Sejmu poprzedniej kadencji).

Co się zaś tyczy drugiego zagadnienia, to raz jeszcze przywołać trzeba aktualny stan wiedzy medycznej, który nie potwierdza negatywnego wpływu na zdrowie osób uczestniczących w omawianej procedurze. A z całą pewnością nie potwierdza negatywnego wpływu o takiej powszechności i w takim nasileniu który usprawiedliwiałby konieczność ograniczenia stosowania tej metody.

 

Pozostaje do rozważenia problem konieczności ograniczenia dostępności in vitro ze względu na moralność publiczną. Niezależnie od tego jakie przyjąć kryterium pomiaru stanu publicznej moralności trudno byłoby uznać, że przez 20 lat metoda ta była w społeczeństwie akceptowana, a nagle moralność podniosła się na tyle iż konieczne jest jej drastyczne ograniczenie lub wyeliminowanie. Wreszcie, podkreśla się w literaturze przedmiotu, że art. 31 ust 3 Konstytucji statuujący warunki ograniczenia praw i wolności może być zastosowany o tyle, o ile zaszła jakaś doniosła zmiana, która uzasadniałaby wprowadzenie ograniczeń w istniejącym zakresie tych praw i wolności. Wypadałoby zatem zapytać, a jakaż to zmiana zaszła ostatnio która uzasadniałby tak radykalne ograniczenie prawa polskich obywateli do korzystania z uznanych i 20 lat akceptowanych procedur medycznych w zakresie niepłodności? Konwencja biomedyczna? Przecież ona w żaden sposób nie ogranicza stosowanych przez polskie kliniki standardów medycznych. A może stanowisko Watykanu? Tu jednak warto przypomnieć treść art. 25 ust 2 Konstytucji: Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Comments