list do Jolanty Kwaśniewskiej - Fundacja prozumienia bez barier

opublikowane: 22 gru 2008, 10:22 przez Michał Damski
(list napisała Inkaa, wykorzystując list do Kidawy-Blonskiej i dodając bardziej osobiste fragmenty)
uwaga brakującą część trzeba uzupełnić

Szanowna Pani Prezydentowo
Pozwoliłam sobie napisać ten list gdyż od kilku dni szukam pomocy i wsparcia wszędzie… Wierzę, że zrozumie Pani moje słowa… Jestem pełna nadziei, iż Fundacja Porozumienie Bez Barier włączy się w działania na rzecz osób dotkniętych niepłodnością.
Z góry przepraszam za bardzo osobisty ton listu, ale moje wieloletnie, bardzo bolesne doświadczenia i atmosfera jaka panuje, nie pozwalają na zbyt daleko idący dystans.
Mam na imię Iwona. W marcu przyjdą na świat nasi dwaj synkowie – Kuba i Patryk. W dniu, w którym na USG zobaczyłam dwa bijące serduszka spełniły się moje największe marzenia. Jesteśmy z mężem dotknięci chorobą niepłodności. Za nami wiele lat leczenia, pełnego bólu, cierpienia… Ale wiem, że warto było. Już teraz nie wyobrażam sobie życia bez chłopców. Nawet w tej chwili dają o sobie znać lekkimi kopniakami. O ironio to właśnie choroba sprawiła, ze poznałam setki wspaniałych osób, które zmagają się z podobnymi problemami. Dzięki Stowarzyszeniu Nasz Bocian oraz forum internetowemu zrozumiałam, że nie jestem osamotniona w chorobie. Kontakt z innymi parami dodawał skrzydeł, sił do walki każdego miesiąca. Zawiązałam serdeczne przyjaźnie, a historia każdej z tych par jest mi bardzo bliska.
Krzyś, Jaś, Marcelek, Mikołaj, Patryk, Szymuś, Franek, Zosia, Hania, Jędruś, Lenka, Igunia, Anulka…. to nie wymyślone imiona. To imiona dzieci, które swoje życie zawdzięczają najnowszym metodom medycznym. To między innymi dzięki In vitro te małe aniołki są na świecie uszczęśliwiając swoich Rodziców, Dziadków, Ciocie, Wujków…
Ale na zabieg czeka jeszcze tysiące par, którym obecnie politycy dobierają marzenia i nadzieje. Na pewno słyszała Pani o pracach Zespołu ds. Konwencji Bioetycznej a także o projekcie ustawy bioetycznej. Przyznam, że zarówno raport, ustawa, jak i wszystko to, co dzieje się w mediach wokół tematu In vitro budzą moje poważne wątpliwości. Zarzutów wobec wypracowywanych dokumentów jest wiele i są one moim zdaniem bardzo poważne:


[..]



Szanowna Pani Prezydentowo, jak Pani zauważyła podobnych mitów krążących wokół niepłodności i metod wspomagania rozrodu jest wiele. Są one bardzo krzywdzące. Żadna z nas ani żaden z naszych partnerów nie zasłużył na chorobę. Nie jest ona karą za żadne grzechy. Po prostu – jesteśmy dotknięci chorobą i właśnie tak chcemy być postrzegani. Ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Kobiety obwiniane są o świadome narażanie swojego zdrowia, co skutkuje niepłodnością. Mężczyźni często są obiektem kpin i żartów – no bo jaki z niego facet skoro nie potrafi spłodzić dziecka…
W efekcie dotychczasowych prac Zespołu padło w mediach wiele bardzo bolesnych dla nas słów. I jeśli tak ma wyglądać ta debata, to mimo wielu przytoczonych przeze mnie argumentów przemawiających za koniecznością wprowadzenia uregulowań prawnych, już wolałabym, żeby temat In vitro po prostu zniknął z debaty publicznej…
Mam jednak nadzieję, ze w końcu uda się coś zrobić. Że nasz głos – głos osób dotkniętych chorobą niepłodności – zostanie wreszcie usłyszany i wysłuchany. Mam nadzieję, że projekt ustawy zostanie zmieniony. Jej skutki, w przypadku uchwalenia w obecnym kształcie, będą katastrofalne. Wprowadzenie w życie projektu będzie równoznaczne z niepotrzebnym narażeniem zdrowia kobiet już borykających się z problemami natury medycznej. Będzie także skutkowało drastycznym spadkiem skuteczności metody In-vitro.
Wspólnie z innymi niepłodnymi parami oraz ich najbliższymi wystosowaliśmy protest, w którym domagamy się ponownego rozpatrzenia Projektu Ustawy w zespole, którego skład będzie rozszerzony o lekarzy medycyny zajmujących się bezpośrednio zabiegami In-vitro, przedstawicieli pacjentów oraz stowarzyszeń wspierających chorych. Ale aby nasz głos został usłyszany potrzebujemy pomocy – zarówno ze strony polityków, dziennikarzy, jak i organizacji które statutowo zajmują się wspieraniem podobnych działań.
Dlatego też postanowiłam zwrócić się do Pani z prośbą o wsparcie naszych działań. Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby zechciała Pani włączyć się w kampanię na rzecz osób niepłodnych. Nasze działania wpisują się bowiem w działalność statutową Fundacji Porozumienie Bez Barier.
Mam nadzieję, że przytoczone przeze mnie argumenty pozwolą Pani spojrzeć na problem niepłodności z nieco innej perspektywy – perspektywy osoby, która wiele lat walczyła z chorobą. Podobnych osób jest w Polsce wiele, według różnych statystyk od 1 do 3 milionów. A co z osobami, które nie mają odwagi przyznać się do swojej choroby? Które w problemie są osamotnione? Osobami, które z uwagi na ogromną presję społeczną, niewiedzę, kpiny i złośliwości wolą mówić, iż nie chcą mieć dzieci? Wiem co się wtedy czuje– przez wiele miesięcy udawałam, ze bardziej interesuje mnie kariera niż rodzina. Że jeszcze mam czas… A na wieść o każdej ciąży koleżanek płakałam, bo tak bardzo chciałam wreszcie zostać Mamą… Tak bardzo marzyłam o tym, żeby móc dzielić się z kimś radością, uczyć świata, patrzeć jak się rozwija… Czy jest w tym coś złego?


Comments