list do posłów II

opublikowane: 22 gru 2008, 10:17 przez Michał Damski

Szanowny Panie!

Mam na imię Justyna. Jestem mamą rocznej córeczki, której istnienie zawdzięczam postępowi medycyny i leczeniu niepłodności. Córka ma na imię Łucja, jest śliczna, zdrowa, rozwija się szybciej niż jej rówieśnicy. Jest wielką radością dla mnie, męża, dziadków.
W sierpniu na świat przyszła córeczka jednej z moich przyjaciółek. Mała Martynka jest owocem zapłodnienia in vitro, ja poleciłam Anicie mojego lekarza, udało jej się za pierwszym podejściem.
Moja bliska koleżanka Julia urodziła z październiku córkę Zuzankę. Poczęła się dzięki zapłodnieniu nasieniem dawcy w szpitalu kilinicznym w Poznaniu. Czekali na nią z mężem kilka lat.
Moja przyjaciółka Kasia dziś dwa dni temu przez cesarskie cięcie córkę Andżelikę. Mała ma 4200g, dostała 10 punktów. Przed chwilą dostałam mmsa z jej zdjęciem. Andżelika jest także z nasienia dawcy, wykorzystanego do in vitro. By przyszła na świat wydali swoje oszczędności - złożyli się ich przyjaciele i rodzina.
Monikę poznałam przez internet. Spotkałyśmy się kilka razy w "realu". Jest w tej chwili w 14 tygodniu i 1 dniu ciąży. Nie wiadomo jakiej płci jest dziecko. Ale jest okupione długą walką - pięcioma inseminacjami z nasienia dawcy, potem dwoma programami in vitro. Ten drugi się udał - z zamrożonych komórek.

Gdyby ustawa bioetyczna weszła w proponowanym przez pana Gowina brzmieniu np. dwa lata temu nie byłoby żadnego z tych dzieci.

Nie wymyśliłam żadnej z tych historii.
Napisałam tylko kilka, to nie są wszystkie.
Nie znam już prawie par, które nie mają problemu z poczęciem lub donoszeniem ciąży.
Kiedyś myślałam, że znam, ale okazało się, że ludzie po prostu milczą. Gdy ja zaczęłam mówić, zaczęli i oni.

Napisałam o dzieciach które już są - w brzuchu lub na świecie. Ale jest jeszcze Kasia, która czeka na komórkę dawczyni, Aśka, której nie udało się siedem inseminacji i myśli o in vitro, Agnieszka, która ma wciąż nadzieję, że uda się trzeci program IVF.
Znamy się z forum internetowego "Nasz Bocian". Wspieramy się, walczymy razem o szczęście.

Projekt Ustawy Bioetycznej proponowany przez pana posła Gowina pozbawia mnie zupełnie szansy na rodzeństwo dla mojego dziecka. I pozbawia też szansy na bycie rodzicami wiele osób, które znam z mojego otoczenia oraz setki osób, które poznałam za pośrednictwem Internetu.

Niepłodność sama w sobie jest wielką udręką i traumą na całe życie. Jeśli proponowana Ustawa wejdzie w życie, będzie to absolutną tragedią i końcem marzeń dla tysięcy par.

Jest nas tylko trzy miliony, więc jesteśmy mniejszoscią, nikt się z nami liczyć nie musi.
Skoro nasze społeczeństwo dojrzało do postawy popierajacej in vitro, to rząd rzucił nam propozycję, która - i tylko my wiemy - jest śmieszna, krzywdząca, niedorzeczna...

Trudno też wytłumaczyc komukolwiek nasze racje, bo ludzie są na nie głusi.
Co mam odpowiedziec na argument przytoczony pod artykułem, który przeczytałam kilka dni temu ("Dziennik"), że in vitro to kaprys starej baby po skrobankach i łykaniu antykoncepcji, której wygodniej mieć dziecko z probówki niż zrobić je jak natura chciała?

Czy chęc posiadania dziecka, darzenie miłością każdego zarodka jest az takim bluźnierstwem? Czy ludzie spodziewający się dziecka, których los nie doswiadczył niepłodnością, myślą o zarodku jako o dziecku? Czy czekają długie 11 dni na zrobienie testu z krwi? Czy w ogóle wiedzą, że taki test się wykonuje? Czy ktokolwiek z nich zdaje sobie sprawę z tego, jak bolesna jest kolejna porażka po przyjęciu tony leków? Czy ktokolwiek wydaje tyle pieniedzy i jest w stanie pozbyć się wszystkich materialnych rzeczy, by móc cieszyć się macierzyństwem?

Chyba nie...

Ta Ustawa miała być pomocą dla nas niepłodnych, a jest jak cios... kolejna kłoda pod nogi...

Chcemy pozać światu, że istniejemy a przede wszytkim jak bardzo nieprawdziwy obraz in vitro sprzedawany jest społeczeństwu przez polityków i Kościół Katolicki. Apelujmy o rozsądek i o to, by sprawą zajęli się Ci, którzy są ekspertami w dziedzinie niepłodności, bo niestety tak się do tej pory nie stało, co widzi w zasadzie każdy, kogo niepłodność dotknęła.

Liczę na Pana, bardzo na Pana liczę...

Z poważaniem,

Comments