list do posłów (i nie tylko)

opublikowane: 22 gru 2008, 10:17 przez Michał Damski

Szanowni Państwo!

Niniejszy list wysłany zostanie do wielu osób rządzących w naszym kraju. Wiem, że otrzymaliście już Państwo setki, jeśli nie tysiące listów o podobnej treści. Z wykształcenia jestem filologiem polskim, ale moje słowa nie będą wielkie i piękne. Rządzą bowiem we mnie emocje, z którymi trudno będzie napisać coś elokwentnie. Nie będę pisała o tym, jak niesprawiedliwa i uderzająca w moją godność jest ustawa bioetyczna, której projekt zna już chyba cała Polska. Nie będę też pisała o tym, że jako obywatel Rzeczpospolitej Polskiej nie zgadzam się na to, bo to jest chyba oczywiste. Napiszę o łzach, bólu, rozczarowaniu, a ponieważ piszę do ludzi – stworzeń myślących i czujących – mam nadzieję, że zostanę zrozumiana. Dzieci chciałam mieć od zawsze, to było dla mnie oczywiste, że zostanę matką co najmniej czwórki. Jakież było nasze rozczarowanie, gdy okazało się, że pierwsze próby nie wychodzą... po niespełna roku udaliśmy się do lekarza. Diagnoza ENDOMETRIOZA IV STOPNIA!!! to było 5 lat temu, a w moich uszach wciąż słyszę słowa lekarza. Przepłakaliśmy wiele nocy. Lekarze nie dają mi żadnych szans na naturalne zajście w ciążę. Nie wiem czy Państwo wiecie co to jest za choroba i jak się ją leczy? Otóż, Szanowni Państwo, endometrioza jest to choroba podobna do nowotworu tylko nie jest śmiertelna. Chory ma przerzuty, aż w końcu wycina mu się narządy najbardziej chore. Jedynym lekarstwem jest...ciąża! Ale jak mam w nią zajść skoro NATURALNIE nie mam ŻADNYCH szans??? Mam 30 lat. Wszystko wskazuje na to, że za mniej więcej 5-10 lat zostaną mi usunięte jajniki i macica... Do tej pory przeszłam dwie laparoskopie, 8 stycznia mam kolejną - ponowne wycinanie torbieli endometrialnych,j jak również wodniaka, który powstał na jajowodzie przy chorym jajniku. Przebyłam też długie leczenie hormonalne, histeroskopię i zabieg HSG (takiego bólu nie życzę nikomu). Jestem po pierwszym nieudanym programie IVF. Zapewniam Państwa, że wszystkie zarodki przyjęłam, żadnego nie zamordowałam, nie sprzedałam, nie wyrzuciłam. Nie macie pojęcia ile łez wylaliśmy z mężem przez te 5 lat, ile bólu czuliśmy i czujemy nadal, ile w nas żalu i złości. I jeszcze teraz ta ustawa.... Zabieracie mi Państwo moją kobiecość, moją szansę na zdrowe życie oraz na to, że zostanę matką biologiczną. W swoich dywagacjach nad niniejszą ustawą weźcie pod uwagę również to, że nie każdy jest gotowy na adopcję, którą proponujecie jako alternatywę! Nie każdy jest gotowy na to, by przysposobić dziecko. My byliśmy – mamy wspaniałego syna i możemy przyjąć pod swój dach kolejne dziecko. Nie stanowi to dla nas żadnego problemu. Ale dla innych tak. Nie każcie więc nam, ludziom wolnym, stawać przed tak wielkimi dylematami!!! Świadoma jestem, że pewnie nikt z Was tego listu nie przeczyta, bowiem, jak napisałam we wstępie, dostaliście setki podobnych. Jeżeli jednak ta ustawa przejdzie w proponowanej formie będę pierwszą kobietą, która stanie przed Wami i poprosi o to, byście mi prosto w twarz powiedzieli: „Przykro mi, nie będzie Pani matką biologiczną, proszę dalej walczyć z endometriozą”.

Comments