list krótki

opublikowane: 22 gru 2008, 10:14 przez Michał Damski   [ zaktualizowane 19 sty 2009, 13:57 przez Agnieszka Damska ]

Dzień dobry!

Piszę w sprawie projektu z 10 grudnia br. o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz Polskiej Radzie Bioetycznej i zmianie innych ustaw, przygotowanego przez Zespół ds. Konwencji Bioetycznej. Przeczytawszy tekst projektu, stwierdziłam, że zawiera on zapisy nieprawdziwe oraz nieprzystające do rzeczywistości. Uważam, że moim obowiązkiem jest zwrócenie uwagi na te kwestie.

1. W projekcie błędnie (jednoznacznie z terminem „transfer") jest użyte (art. 3) słowo „implantacja".

2. Wprowadzenie ograniczenia wiekowego dla kobiet (art. 16) jest faktycznie dyskryminacją. In vitro nie jest procedura używaną przez nastolatki, najczęściej bowiem stosowane jest w przypadkach poprzedzonych długą diagnostyką, co wynika z istoty rzeczy. Podobną dyskryminacją jest również zapis ustanawiający obowiązek pozostawania w związku małżeńskim (art. 16).

3. Za niedorzeczność uznać należy przyjęte ograniczenie ilości tworzonych embrionów (art. 21), obniżające drastycznieć szanse zakończenia programu in vitro ciążą. Faktyczne wprowadzenie tego zapisu w konsekwencji doprowadziłoby do powtarzania procedur, co m.in. ma wpływ na zdrowie i psychiczne i fizyczne osób biorących w nich udział. Bulwersujący z tych samych powodów jest również zapis wprowadzający restrykcyjne przesłanki zamrażania embrionów (art. 20 i 22).

4. Zakaz stosowania diagnostyki preimplantacyjnej (art. 5) nie ma żadnych podstaw do zaistnienia. Nie jest to manipulacja genami, a (zgodnie z autorytetami takim jak profesorowie Uniwersytetu w Białymstoku Waldemar Kuczyński, Sławomir Wołczyński czy Marian Szamatowicz) „nowoczesna, związana z techniką zapłodnienia pozaustrojowego, metoda badania prenatalnego, która chroni kobietę przed zabiegiem przerwania ciąży".

5. Nie do przyjęcia jest zakaz dawstwa gamet (art. , przekreślający szanse na zostanie rodzicami osób, np. po urazach lub o niewyjaśnionej przyczynie niepłodności. „Adopcja" komórki, czy użycie nasienia dawcy niewiele się różnią w istocie od adopcji dziecka.

Osiem lat walczyłam z niepłodnością idiopatyczną. Przeszłam niezliczone inseminacje, cztery programy in vitro, z czego dwa na komórkach dawczyni. Raz byłam w ciąży, którą straciłam w siódmym tygodniu.

Jestem mamą adopcyjną: odnalazłam szczęście, ale marzę o rodzeństwie dla swojej córki. Nie wiem, czy zdecyduję się na kolejne in vitro, ale uważam, że niesprawiedliwe jest pozbawianie mnie szansy wyboru. Są nas – walczących o zostanie rodzicami – miliony.

Jeszcze dwa słowa dla tych , którzy uważają, że adopcja jest prostą alternatywą dla in vitro.: procedury adopcyjne w Polsce są bardzo żmudne (kilkuletnie) i trudne, a malutkich dzieci z uregulowaną sytuacja prawną prawie nie ma. Ponadto 90 % dzieci w domach dziecka pochodzi z rodzin patologicznych, dotkniętych alkoholizmem. Nie jest to brzemię łatwe do zaakceptowania dla każdego.

Comments