Nasze historie‎ > ‎Nasze historie‎ > ‎

Iwona - to Bóg decyduje, czy in vitro się uda

opublikowane: 17 sty 2009, 10:52 przez PaniJuti   [ zaktualizowane 27 sty 2009, 00:13 ]
Mam dziś 27 lat, mąż 29, jesteśmy małżeństwem od ponad dwóch lat. Nigdy nie używałam żadnych środków antykoncepcyjnych, nie paliłam, nie piłam i byłam bardzo religijna, wierzyłam też bardzo w kościoł i księży. 
Myślę, że Bóg by nie chciał, aby księża w taki sposób wyrażali się o in vitro. Wydaje mi się, że każdy z nich najpierw powinien przeczytać nasze historie, żeby zobaczyć co czujemy i jak to naprawdę wygląda. Ta cala nagonka jest zupelnie niepotrzebna. I bolesna dla wielu z nas.

Od początku chcieliśmy mieć dzieci, a jednak nie wychodziło. Po pół roku poszliśmy do lekarza i pierwsze wyniki pokazały słabe nasienie. Mąż przeszedł masę badań i brał witaminy, ale wyniki jeszcze się pogorszyły.
Umówiliśmy się do kliniki i jedyną naszą szansą okazało się IMSI (rodzaj in vitro).
Ni epowiodlo się,  ale mamy mrozaczki i to jest cudowne!!!
Nikt ich nie wybiera, niczego nie odrzuca. Nawet te, które są słabe, są wszczepiane, a to Bóg decyduje czy się uda czy nie.

Kiedyś słyszałam taką mądrą opinię  - jeśli Bóg decyduje czy ktoś ma żyć czy nie, to dlaczego leczy się za wszelką cenę osoby śmiertelnie chore?
 
A gdybyście to Wy byli niepłodni, a leczenie by nie pomogło? Tak po prostu odrzucilibyście szansę na dziecko?
A gdyby chodziło o Wasze dzieci? Gdyby to one były niepłodne?
Bardzo łatwo jest "gdybać", co zrobiłoby się w czyjejś sytuacji, łątwo jest oceniać i wydawać wyroki...

Iwona (czeka na criotransfer)
Comments