Nasze historie‎ > ‎Nasze historie‎ > ‎

Małgosia - ratowanie moich nerek doprowadziło do bezpłodności

opublikowane: 17 sty 2009, 06:54 przez PaniJuti   [ zaktualizowane 27 sty 2009, 00:15 ]
Pół roku po ślubie zapadla decyzja o powiększeniu rodziny, jednak jak się okazało, nie było to takie łatwe.
Czułam, że gdzieś jest problem i po kilku miesiącach starań nie chcieliśmy dłużej czekać. Postanowiliśmy zrobić badania.
 
Pamiętam jak dzień przed moimi 26 urodzinami szłam na badanie z obawami, ale nie spodziwałam się takiego obrotu spraw.
Diagnoza była jednoznaczna - niedrożne jajowody.
Wyszlam z płaczem ze szpitala, bo wiedzialam co oznacza wynik. Nie pozostawiał żadnych złudzeń.

W wieku 10 lat mialam operację i mam w pechęrzu moczowym sztuczną zastawkę. Ratowanie moich nerek doprowadzilo mnie do bezpłodności.

Wiedzialam, że jedyną szansą na posiadanie potomstwa bedzie in vitro. Myslalam wtedy  - dzięki Bogu, że żyjemy w XXI w. - inaczej nie miałabym żadnych szans.

Nie mieszkamy w Polsce, mój mąż jest obcokrajowcem, jednak na in vitro zdecydowaliśmy się w Polsce, ponieważ tutaj są większe szanse na powodzenie. W kraju, w któym mieszkam, zapładniają 3 zarodki i z tego powodu dużo ludzi jeździ za granicę, by zwiększyc swoje szanse na ciążę.

Ludzie nie zdają sobie sprawy, jakie to wszystko jest trudne i bolesne, jakie uciążliwe, wymagające poświęceń z naszej strony.

Jesteśmy po dwóch nieudanych próbach. Do tej pory żadna kruszynka nie chciala z nami zostać.
Będziemy próbować dalej.
Nasz związek się umocnił, jestesmy solidarni w dążeniu do celu i wierzymy, że w końcu się uda.

 
Małgosia (przed trzecią próbą in vitro)
Comments