Nasze historie‎ > ‎Nasze historie‎ > ‎

Oczekująca na cud...

opublikowane: 7 paź 2009, 11:32 przez PaniJuti   [ zaktualizowane 7 paź 2009, 11:41 ]


Kiedy miałam 16 lat przeszłam zabieg częściowego usunięcia jajnika, ponieważ miałam ogromną torbiel. Później pojawiła się następna, lekarze zapisali mi tabletki hormonalne. I ucichły, przestały się pojawiać.
W wieku 23 lat pobraliśmy się. Ślub był cudownym przeżyciem wszystko tak jak sobie zaplanowaliśmy. Po paru miesiącach dojrzeliśmy do dziecka, zaczęliśmy się starać, tak bez nerwów, na spokojnie. Kiedy przez pierwszy rok nie przynosiło nic efektów, wybraliśmy się do lekarza. I tak to się zaczęło: prolaktyna podwyższona - brałam bromergon i jeszcze luteinę.
Mój mąż wybrał się na badanie nasienia , okazało się, że wszystko jest w porządku.On mnie uspokajał,że wszystko będzie dobrze, ale ja podświadomie czułam, że to ze mną są problemy. I tak też było.
Kiedy jego siostra urodziła drugie dziecko, myślałam, dlaczego świat jest taki niesprawiedliwy. A na dodatek tego wszystkiego dała córce tak na imię, jakie my wybraliśmy dla naszej upragnionej dziewczynki.Wybraliśmy się do szpitala w odwiedziny po porodzie - nigdy nie zapomnę jak zobaczyłam tę małą istotkę i pomyślałam, że ja nigdy nie będę miała takiego szczęścia. Spędziliśmy u nich 10 minut i marzyłam tylko o tym,  żeby już stamtąd wyjść. Kiedy wsiedliśmy do auta, łzy same zaczęły płynąć, nie mogłam sobie dać rady, tak bardzo bolało.
Kiedy przychodziły kolejne miesiączki, płakałam, tak bardzo pragnęłam tego naszego dziecka. Mój mąż był cały czas ze mną, pocieszał jak tylko mógł.
Lekarz umówił mnie na badanie hsg . Kiedy przyszedł dzień badania mój, mąż pojechał ze mną. Badanie jakoś zniosłam. Po badaniu przyszedł mój lekarz, i powiedział że w moim przypadku pozostaje tylko in vitro. Okazało się, że po tamtej operacji zrobiły się zrosty, mam obustronną niedrożność jajowodów. Dodał, że przecież powinnam się cieszyć, bo jestem zdrowa.
Tak, może jestem, tylko moje serce cierpi i dusza. Łzy same leciały, nie mogłam się uspokoić.
Wróciliśmy do domu były, to były nasze pierwsze ciche dni.
Wróciłam do pracy, wszyscy zauważyli, że jest coś nie tak - zwykle jestem radosna, rozgadana, lecz tym razem nic się nie odzywałam, robiłam co swoje, wracałam do domu - do pustego domu....
Bolało bardzo.
Miałam 25 lat. Wszystkie rzeczy materialne nie miały dla mnie sensu, nic mnie nie cieszyło. Myślałam tylko o tym, że nie będę tulić naszego bobaska.
Czasem myślałam o in vitro, ale nie myślałam , że będzie to mnie dotyczyć.
Niestety, ja nie jestem gotowa na taki krok, chyba jeszcze nie.... mam w głowie mętlik i mnóstwo obaw, boję się... Może zdarzy się cud...
Oczekująca
Comments