Nasze historie‎ > ‎Nasze historie‎ > ‎

Paulina - priorytetem jest dziecko

opublikowane: 17 sty 2009, 06:26 przez PaniJuti   [ zaktualizowane 18 sty 2009, 12:21 przez Michał Damski ]

 

Jestem 30-letnią kobietą, która z natury lubi mieć wszystko zaplanowane. Skończyłam studia, poszłam do pracy, kupiłam mieszkanie i uznałam, że teraz czas mieć dziecko.  W trakcie dwóch lat naturalnych, bezskutecznych starań moja sytuacja zawodowa zmieniła się na tyle, że powinnam odłożyć starania o potomstwo. Mimo wszystko postanowiliśmy z partnerem wykonać podstawowe badania w klinice leczenia niepłodności.

 

I usłyszeliśmy wyrok: bez metody wspomaganego rozrodu in vitro nie będziemy mieć dziecka, mamy przeciwciała plemnikowe, zapłodnienie naturalne jest statystycznie niemożliwe!

 

Wszystkie plany zawodowe zostały zawieszone. Za priorytet obrałam staranie się o ciąże, a uciekający czas stał się największym zagrożeniem.

 

Ludzie, którzy uważają, że metoda in vitro może pomóc w zaplanowaniu kariery, czy wybraniu terminu porodu nie myślą, że bezpłodność może dotyczyć ich samych i z pewnością nic nie wiedzą o in vitro!

 

Nie widzę nic złego w planowaniu, to przecież charakteryzuje ludzi myślących. Zapewniam jednak, że plany na nic się zdają w obliczu beznadziejnej diagnozy lekarskiej. A sama procedura jest wystarczającą karą za tę „niepoprawną” chęć posiadania uporządkowanego życia.
 
Paulina (w oczekiwaniu na in vitro)
Comments